Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Z notesu podróżnika’ Category

A właściwie pole lotosu. Ogromne, nierealne parasole, trochę jak z Alicji w Krainie Czarów. A przynajmniej ja je sobie tak wyobrażam.

To z zeszłorocznej podróży na Sri Lankę.

Jeżeli chcesz mieć wysokiej jakości wydruk tego zdjęcia na ścianie – zajrzyj tutaj / If you want to buy high quality prints of this photo – please go here: lotos art for sale, lotos photographs for sale, lotos leaves art for sale. Wyszukaj: Miroslawa Kowalczuk/ Search by: Miroslawa Kowalczuk

Reklamy

Read Full Post »

Jeżeli chcesz mieć wysokiej jakości wydruk tych zdjęć na ścianie – zajrzyj tutaj / If you want to buy high quality prints of this photos – please go here: camel photographs for sale, camels photographs for sale. Wyszukaj: Miroslawa Kowalczuk/ Search by: Miroslawa Kowalczuk

Read Full Post »

 

Jeżeli chcesz mieć wysokiej jakości wydruk tych zdjęć na ścianie – zajrzyj tutaj / If you want to buy high quality prints of this photos – please go here: desert landscape photographs for sale, dead sea photographs for sale, wadi rum photographs for sale. Wyszukaj: Miroslawa Kowalczuk/ Search by: Miroslawa Kowalczuk

 

 

 

Read Full Post »

Tak się dzieje, jak się mnie wpuści do ogrodu pełnego pięknych, kolorowych kwiatów. Mniej mroczne zdjęcia z tej wycieczki do ogrodów Keukenhof koło Amsterdamu będą musiały poczekać.

 

Jeżeli chcesz mieć wysokiej jakości wydruk tych zdjęć na ścianie – zajrzyj tutaj / If you want to buy high quality prints of this photos – please go here: black tulip art for sale, black tulip photographs for sale, tulips black and white photographs for sale. Wyszukaj: Miroslawa Kowalczuk/ Search by: Miroslawa Kowalczuk

Read Full Post »

Moje rzymskie odkrycie nie ma nic wspólnego z Rzymem. Albo niewiele. Wiem – Rzym to Galeria Borghese, Pinakoteka, Caravaggio, Tycjan itp. Ale oni tam są zawsze – a ja chcę napisać o wystawie, reklamowanej w całym Rzymie, na którą wpadliśmy prawie „przypadkiem” idąc Via del Corso – “Modigliani, Soutane and the Doomed Artists”. Ta zebrana kolekcja artystów z kręgu Modiglianiego, zawierająca 120 prac, jest zachwycająca.

http://www.romanhostels.com/guide/modigliani-museo-corso-rome-2013-2014/

 Wiele z tych prac może być inspiracją również dla fotografów specjalizujących się w aktach czy portretach kobiecych. A moje odkrycie to Moise Kisling. I jego „Dziewczyna w czerwonym swetrze”. A właściwie niesamowita zdolność operowania światłem. Poniższą reprodukcję zamieszczam niechętnie, ponieważ kolory na niej zupełnie nie oddają tego, co widziałam. Ale innej nie ma w internecie.

kisling

W rzeczywistości obraz nie ma tak silnego żółtego zabarwienia na twarzy. Kobieta siedzi blisko okna, pada na nią ciepłe słoneczne światło, nadając obrazowi w całości miękkie, świetliste zabarwienie.  Ciepłe światło jest we wszystkim – w czerwieni swetra, bieli naczyń, czerni włosów i spodni. Obraz zdaje się promieniować blaskiem. Udało się Kislingowi odać kolory, lub wrażenie jak wolicie, które kojarzą się z popołudniowym, intensywnym światłem. Pomyślałam, że chciałabym kiedyś zrobić tak piękne kolorystycznie zdjęcie.

Oczywiście polecam całą wystawę, nie tylko jeden obraz. Dodatkowo ciekawa sprawa to fakt, że kilku z prezentowanych malarzy (np. Kisling, Epstein) to malarze żydowscy polskiego pochodzenia. Wiele obrazów pochodzi z kolekcji słynnego polskiego marszanda i kolekcjonera – Leopolda Zborowskiego.

Zapraszam więc do muzeum na Via del Corso. Do 4 kwietnia 2014.

Read Full Post »

Na wakacje do Hiszpanii pojechały ze mną książki. Dawno nie miałam tak dużo czasu na czytanie. Wiec polecam:

Cees Noteboom i jego „Drogi do Santiago”. Jeżeli ktoś zachwycił się „Martwą naturą z wędzidłem” Herberta, również ta pozycja spełni jego oczekiwania. Połączenie gawędziarskiego podejścia do historii i sztuki, opisu podróży przez kraj (tu Hiszpanię) i jego miejsca ukryte przed przewodnikami turystycznymi, z ogromną wrażliwością i poetyckością opisu.

Michal Ajvaz „Inne miasto”, łącznie ze zbiorem opowiadań „Powrót starego warana”. Surrealistyczne opowieści z życia pisarza, pełnie nierzeczywistych miejsc, zakrętów zdarzeń, oraz zwierząt pojawiających się niespodzianie w szufladzie, bibliotece czy w tramwaju sunącym po praskiej ulicy. To książka, którą, jeżeli czytasz na leżaku na d basenem i uśniesz w słońcu, sprawia, że nie wiesz, gdzie zaczyna się sen a kończy jawa. Czy jeszcze czytasz, czy to już twój rozpalony i śpiący umysł dopowiada dalsze historie.

Ale też kilka bardziej konkretnych pozycji: „Strategie sukcesu” Altmana, Dan Ariely i jego „Zalety irracjonalności”, „Mindset” Carol Dweck. No i dla kontrastu, ta, do której wróciłam „Jestem Baba” Anny świrszczyńskiej – zbiór wierszy. Aaaa, i jeszcze „Przygody damskiego fryzjera”. Jak mogłam zapomnieć. Zawsze staram się brać książke, która dzieje się w miejscu, do którego jadę. A więc – Barcelona.

Ale, żeby nie było, że leżenie nad basenem z książką było moim jedynym zajęciem – poniżej zdjęcia.

Read Full Post »

Read Full Post »

Older Posts »