Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘fotografia’

052_201508_K&K_IMGP2764-EditNiecodzienne w studio i przed moim obiektywem zagościło dwóch panów. Nowe doświadczenie dla mnie i dobra zabawa. Przedstawiam pierwszego z nich: Jakub Winiarski. W zanadrzu jeszcze parę innych bardziej mrocznych zdjęć – ale nie wszystko na raz.

 

Przy okazji warto wspomnieć, że we wrześniu wydawnictwo Prószyński wydaje podręcznik kreatywnego pisania Jakuba. Wiecej infroamcji znajdziecie tutaj: „Po bandzie”, oraz na stronie autorskiej: Literatura jest sexy.

 

 

 

Reklamy

Read Full Post »

A oto Joanna w zupełnie innym wcieleniu.

Modelka: Joanna / Szerelmes
Malowała: Karina / Tendere
Studio i światło: Piotr Stach

Read Full Post »

Najbardziej melancholijna modelka z jaką się spotkałam. Joanna. Piękna jest ta jej melancholia.

Przypomniała mi wiersz Tuwima:

„(…)
Mówię ładnie? I melodyjnie?
Zdania perlę jak z pereł kolię?
Pani patrzy — melancholijnie…
Skąd ma pani tę melancholię?
Sen? Doprawdy? Jak dymu kółka?
Sen zmysłowy bladej dziewczynki?
Hebanowa lśniąca szkatułka
Pomarańcze i mandarynki.”

Modelka: Joanna / Szerelmes
Malowała: Karina / Tendere
Studio i światło: Piotr Stach

 

Read Full Post »

W tym roku moja biblioteka wzbogacił się o kilka albumów – również takich, na które dość długo polowałam. Jednym z nich jest album Glena Luchforda.

Zdjęcie okładkowe przyciągało mnie od dawna, zresztą kilka sesji dostępnych Internecie – również.

http://www.glenluchford.com/index.php

Biografia na jego stronie nie powala, co więcej jest szczytem minimalizmu:

Luchford is a fashion photographer and film maker who lives in New York.

Na szczęście album rozpoczyna się rozmową z nim, w której jest nieco bardziej rozrzutny, jeżeli chodzi o fakty ze swojego życia.

Jak sam mów album poświęcony jest dwóm rzeczom: latom 90tym, oraz fotografii cyfrowej.  Jednak cofając się do początków swojej fotografii – wspomina kolekcje zdjęć kobiet, która miał jego ojciec. W albumie znajdziecie zdjęcie jego tablicy w pracy – pełną zdjęć kobiet, portretów, aktów. W jakiś sposób delikatny i ciekawy zbiór. I rzeczywiście fotografia Glena Luchforda jest podobna do tej tablicy – trochę podglądająca, czasem wyglądająca jak kadry filmowe, złapane z zaskoczenia, zza rogu.

Jego zdjęcia ukazywały się wielokrotnie w Vogue i innych magazynach modowych. Ale jak sam mówi – zaczynać w latach 80-tych było znacznie łatwiej. Mało ludzi wówczas chciało być fotografem i dla przykładu – bez trudu można było wejść do dyrektora artystycznego magazynu Face, który starał się z każdym porozmawiać. Czy dzisiaj jest to możliwe?

Co dla samego Glena Luchforda zmieniło od tego czasu? „Musze robić cztery razy więcej zdjęć niż wcześniej, i ekipa jest większa. Mamy operatorów cyfrowych itp. To zostawia mało czasu na głębszą myśl”. Możliwości jakie daje fotografia cyfrowa zachwycają Luchforda – ze względu na opcję szybkiego podejrzenia wyników swojej pracy, bez konieczności ustawiania światła przez dwie, jak pisze godziny, dające modelce możliwość poruszania się. Z drugiej strony, fotografia cyfrowa i Photoshop spowodowały pewne lenistwo fotografów, którzy już nie muszą mieć tego jednego, idealnego kadru. Choć jak sam twierdzi – on ciągle, z przyzwyczajenia stara się zrobić wszystko na poziomie aparatu. Dobre zdjęcie.

Jeżeli jakiemuś szczęśliwcowi, jak mnie, poszczęści się na allegro – zachęcam do kupienia. Dla niecierpliwych i bogatszych polecam Amazona (od 200 euro). Glen Luchford na Amazonie.

Zdjęcie pełne klimatu, często portrety, zdjęcia, które opowiadają historie. Barwne i czarno-białe. Ale zawsze świetne.

Read Full Post »

Zawsze słyszałam, że film jest młodszą siostrą fotografii. Ale i od młodszej siostry można się uczyć. Ostatnio przeczytałam „Sztukę filmową” Davida Bordwella i Kristin Thompson. Może nie całą, opuściłam rozdziały o pisaniu scenariusza i gatunkach filmowych, ale już inne, dotyczące formy filmowej i jej elementów, składników inscenizacji, ustawienia światła, montażu filmowego wciągnęły mnie i kazały się zastanowić, na ile świadomie planuję swoje zdjęcia. Jak piszą autorzy: „forma ma podstawowe znaczenie w każdym dziele sztuki”.

Użyta w tekście definicja formy to „całościowy system relacji, które możemy dostrzec między elementami w filmie”. Lub – jak czytałam to na swoje potrzeby – w fotografii. A więc elementy inscenizacji: światło, scenografia; rodzaj wykorzystanego materiału fotograficznego i jego obróbka, użyte motywy, powtórzenia, kolory. A także treść dzieła, które należy do jego całości i tylko w całości formy powinno być rozpatrywane. To wszystko stanowi wyzwanie dla umysłu widza, który poszczególnym elementom nadaje znaczenie. I dlatego jego również należy uwzględniać podczas planowania.

Umysł nigdy nie odpoczywa. Ciągle szuka porządku i znaczenia, badając świat pod kątem odstępstw od wyznaczonych wzorców.

Jednak odbiór jest indywidualny, bo zależny od doświadczenia życiowego widza, kultury, w której został wychowany, jego wcześniejszych kontaktów ze sztuką. Ten zbiór doświadczeń tworzy oczekiwania, które obraz może spełniać lub nie, powodując różne uczucia, od zadowolenia i przyjemności po zdziwienie i szok. Jednak kryterium oceny nie powinno być zaspokojenie oczekiwań widza. Autorzy podają trzy kryteria, które pomagają ocenić dzieło: spójność, złożoność i oryginalność. Czy przyglądaliście się pod tym kątem swoim pracom?

Wracając do formy. Ważne, by tworząc obraz wykorzystywać poszczególne elementy formy świadomie. Raz za razem zadając sobie pytanie, co domaga się obecności danego elementu w obrazie? Każdy użyty element powinien mieć swoje uzasadnienie.

Szczególnie zaciekawił mnie rozdział poświecony inscenizacji, a więc temu, na co autor ma wpływ i co kontroluje podczas tworzenia obrazu. Inscenizacja to scenografia, światło, kostiumy, zachowanie aktorów. Te elementy są często oceniane pod kątem realizmu, co nie powinno nas ograniczać. Celowe przerysowania mogą być świadomie wykorzystane dla wzbudzenia określonych emocji, czy podkreślenia przekazu.

Scenografia to miejsce – scena, na tle której opowiadamy historię. Tu podstawowe pytania dotyczą tego, na ile ma ona być rzeczywista, a na ile tworzona przez autora – np. sztuczna sceneria w studio, czy rzeczywistość w plenerze. Jeżeli sztuczna, to na ile wzorowana na rzeczywistej? Ma być minimalistyczna, czy dominować na obrazie? Znaczącą rolę podczas tych rozważań pełni również kolor – sceny, kostiumów. Jest on kluczowy ze względu na tworzenie nastroju, zwrócenie uwagi na poszczególne elementy, łączenie poszczególnych ujęć (np. zdjęć w cyklu).

Kolejny, a dla mnie najważniejszy element każdego obrazu to światło. Cudownie o świetle mówił Fellini, którego cytuję tutaj: https://fotoimpresje.wordpress.com/2010/02/25/swiatlo-wedlug-felliniego/

A co o świetle w książce? Przede wszystkim pokazane na przykładach rodzaje oświetlenia, łącznie z nastrojem, jaki tworzą poprzez odpowiednie dobranie źródła, kierunku, koloru i jakości światła. Możliwości i konsekwencje wykorzystania światła rysującego i dopełniającego, wysokiego i niskiego klucza, w różnych konfiguracjach. Nie będę tego streszczać – tylko z przykładowymi zdjęciami z filmów omówionymi w treści, uwagi w książce są pełnowartościowe i podpowiadają nowe rozwiązania.

Co jeszcze znajdziecie tu dla siebie? Przykłady aranżacji przestrzeni obrazu, wykorzystania perspektywy, różnego rodzaju obiektywów i ich cech, sposobów kadrowania i montażu (to ostatnie kazało mi się zastanowić nad sposobem budowania opowieści w cyklu fotograficznym).

Oczywiście można powiedzieć, że wszystko jest tu poruszone dość powierzchownie, bo z każdego z rozdziałów można by napisać osobną książkę, a światło jest sto razy dokładniej omówione w wielu książkach o fotografii. A ja i tak uważam, że warto. Może dlatego, że to nie jest książka o fotografii czy świetle dla fotografów, ale książka o tworzeniu filmów. To powoduje, że autorzy patrzą na to wszystko z innego punktu. I tak jest ciekawie. Dodatkowy atut to wiele kadrów z filmów wartych poznania.

I na koniec, z ciekawości, pytanie. Czy kiedykolwiek, tak naprawdę szczegółowo zaplanowaliście zdjęcie, zastanawiając się nad uzasadnieniem każdego użytego elementu jego formy? Czy mają uzasadnienie? Czy tworzą spójne dzieło? Ja chyba nie. Ale muszę spróbować.

D. Bordwell, K. Thompson, „Film art. Sztuka filmowa. Wprowadzenie”. Wydawnictwo Wojciech Marzec, 2010.

Read Full Post »

Czy zdarzyło wam się planować swoje zdjecie z kilkuletnim wyprzedzeniem, co do godziny? Czy goniliście kiedyś przez pół dnia chmurę burzową, samochodem po bezdrożach, w oczekiwaniu na wyładowania (efekt pogoni poniżej)?

fot. Marek Nikodem (1)

A może robiliście w  nocy tak długo jedno zdjęcie, że buty przymarzły wam do podłoża? W pogoni za zjawiskami atmosferycznymi zwiedzacie świat? Zrobiliście zdjęcie zorzy polarnej w Polsce? Ja szczerze mówiąc nie wiedziałam, że w Polsce zorze występują – a jest na co popatrzeć 🙂

fot. Marek Nikodem (2)

Na warsztatach fotograficznych w Złodziejewie, gościem szczególnym był Marek Nikodem – fotograf nieba i zjawisk nieziemskich. Takich ludzi spotyka się rzadko – prawdziwy pasjonat. Nie tylko robi zdjęcia nieba, ale też obserwuje je z prywatnego obserwatorium, który zbudował pod Szubinem razem z podobnymi sobie pasjonatami. Teraz budują drugie – w którym ma się znaleźć teleskop o średnicy 60 cm (o ile dobrze pamiętam – największy w Polsce).

Oprócz pokazu fotografii, tym bardziej ciekawego, że popartego wiedzą astronomiczną, Pan Marek zrobił wykład o przestrzeni kosmicznej, który od samego początku pokazał nam nasze miejsce. To co uważamy za centrum naszego świata (ziemia, słońce) jest tak niewielkie. I czy wiecie, ze każda gwiazda to słońce? A kawałek naszego słońca, wielkości główki od szpilki, wypaliłby w ciągu kilku minut cały nasz kraj? I, że na początku nie było światła? Co wy na to – fotografowie? Bo ja poczułam się zagubiona 🙂

Poniżej jeszcze jedno zdjęcie – oczywiście za zgodą autora – i na zachętę – opis jego powstania. Tych, którzy chcieliby obejrzec więcej, ale też poczytac opisy pod zdjęciami, które zawierają mnóstwo ciekawostek astronomicznych zapraszam na stronę:

http://plfoto.com/105253/autor.html

fot. Marek Nikodem (3)
Zakrycie Wenus przez Księżyc, 1.12.2008, 13 minut przed kulminacją zjawiska Dzisiejszego wieczoru miało miejsce niezwykłe przedstawienie na nieboskłonie. O godzinie 17.13 tarcza Srebrnego Globu oświetlona w 13,5 % zakryła planetę Wenus . Ponadto do wspomnianego duetu dołączył Jowisz, którego średnica wynosi 142.800 km . We wnętrzu tego gazowego giganta zmieściłoby się ponad 1300 planet wielkości Wenus. Pomimo tego, to właśnie Wenus lśni najjaśniejszym blaskiem na nocnym nieboskłonie . Wenus jest nazywana siostrą Ziemi, ale bardziej przypomina piekło niż raj. Temperatura na powierzchni wynosi 480 stopni C, wystarczająca by stopić ołów, atmosfera składa się z zabójczych gazów, z chmur pada kwas siarkowy, a ciśnienie jest 95 razy większe od ziemskiego. Niestety dzisiejsza aura nie pozwoliła mi delektować się tym niezwykłym zjawiskiem . Dzień był mglisty i pochmurny. Na dodatek po południu zaczął padać deszcz. Na kilka minut przed 17-tą pojawiła się niewielka wyrwa w chmurach. Pędziłem autem po bezdrożach w jej kierunku … i nagle ukazał się przede mną niezwykły widok kosmicznej trójki. Wierzcie, trzęsły mi się kolana i stopa na pedale gazu – taki cudowny widok ! Niestety trwało to tylko kilka krótkich chwil. Zrobiłem zdjęcie, jedno – specjalnie dla Was. Następna taka okazja 1 kwietnia 2044 roku. Niestety bez Jowisza.

Read Full Post »

W tygodniku „Forum” z przed 2 tygodni (nr 40) znajdziecie wywiad z Peterem Lindberghiem – fotografem, który, dzięki swoim zdjęciom  już przeszedł do historii.  Wywiad zwraca uwagę trzeźwym i zdecydowanie niemodnym spojrzeniem na obecną fotografię i środowiska związane z modą. Na zachętę – kilka cytatów:

Gdy widzę sesję, podczas których fotograf pokrzykuje: Hay baby, you’re fabulous!, to mam ochotę zmienić zawód. (…)

Dla mnie zdjęcie wtedy jest sztuką, gdy wywołuje emocje i jest w stanie zmienić utarte sposoby postrzegania albo po prostu jest nowatorskie i oryginalne. (…)

Sztuka fotografii polega na tym, że tworzy się coś nowego, że coś przedstawia się tak, jak jeszcze nikt nie pokazał. Wielu fotografów nie wychodzi od własnych pomysłów, lecz od istniejących obrazów. Fotografia jest krową, która wszystko przeżuwa po siedem razy.

A dla tych, którzy bywają w Berlinie – do 5 stycznia będzie tam czynna wystawa „Peter Lindbergh. On street.”

Read Full Post »

Older Posts »