Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘sztuka’

Czytanie i przekładanie książki „Umysł zen, umysł początkującego” na realia fotograficzne wciągnęło mnie do tego stopnia, że postanowiłam poszukać innych tekstów łączących fotografię i zen. Okazało się, że jest kilka. Nie jestem buddystką, nie poddaję się religijnej indoktrynacji, stąpam twardo po ziemi. Dlatego do książki „The Zen of Creativity” podeszłam z ostrożnością. Ale zachęcam do jej przeczytania. Nawet po usunięciu pierwiastków „mistycznych” znalazłam tam wiele uwag, które, jak myślę, mogą pomóc w fotografowaniu. W tym, by zdjęcie było lepsze.

W jaki sposób zen łączy się ze sztuką? Z każdą jej formą, nie tylko z tradycyjnymi dziedzinami powiązanymi z zen, takimi jak sztuka kaligrafii, parzenia herbaty, malarstwo, czy sztuka łucznictwa? W filozofii zen sztuka nie istnieje sama dla siebie, jest jedynie sposobem na komunikację duchowego wnętrza artysty poprzez nawiązanie kontaktu z intuicją. Koncentracja i wyciszenie, jakie uzyskuje się w trakcie ćwiczeń zen pozwalają nawiązać kontakt z intuicją, swoim duchowym wnętrzem. A ponieważ kreatywność jest wyrazem intuicji, jej rozwój wzmacnia kreatywność. Koncentracja i osiągnięcie stanu umysłu „wolnego od myśli”, pozwala nam również inaczej zobaczyć świat, być go bardziej świadomym.

Człowiek jest jedynym stworzeniem na ziemi, które nie zna stanu znieruchomienia i ciszy. I tylko on próbuje nazywać i tłumaczyć każdą rzecz i zjawisko, które spotyka. Wszystkie inne stworzenia „odczuwają” świat wszystkimi zmysłami. Ludzie wybrali opcję „wiedzieć” zamiast „doświadczać” i poprzez to w jakiś sposób uczynili rzeczywistość niedostępną dla siebie. Pojawia się pytanie, jak dużo w związku z tym przegapiamy, jak wiele „indywidualności” świata (drzew, ludzi, szczegółów każdej rzeczy) przegapiamy tylko dlatego, że „wiemy” zamiast patrzeć. A przecież widzenie rzeczy to podstawa fotografii. Niestety, jak mawiał Chogyam Trungpa cytowany w „The Zen of Creativity”: „Zwykle w ogóle na nic nie patrzymy.” („Usually we don’t look at anything at all.”)

Walt Whitman mówił, że nie należy mieć zbyt wiele wiedzy naukowej na temat drzew i kwiatów, ponieważ ignorancja ułatwia cieszenie się nimi. Im mniej wiemy, tym mniej próbujemy wyjaśniać i racjonalizować (ang. to intellectualize) nasze doświadczenie. Nadmierne intelektualizowanie zamyka nam drogę do wielu nowych doświadczeń. Skupiamy się na rzeczy i naszych odczuciach jedynie do momentu, kiedy nie znajdziemy nazwy dla przedmiotu czy zjawiska. Potem już „wiemy”. A kiedy „wiemy”, przestajemy korzystać ze zmysłów. Wierzymy, że znając nazwę rzeczy wiemy, jaka ona jest, wiec przestajemy widzieć szczegóły, zmiany. Nie zawsze zauważamy, czym jeszcze jest rzecz, którą już raz nazwaliśmy. Ile na tym tracimy? Człowiek jest silnie uzależniony od wzroku, dlatego ma zwyczaj ignorowania impulsów dostarczanych przez pozostałe zmysły. A dzieło sztuki, np. obraz czy fotografia, to nie tylko kopia rzeczywistego widoku, ale również oddanie unikalności chwili, procesu tworzenia. Dlatego tak ważne jest, aby czuć i patrzeć całym sobą – zarówno umysłem jak i ciałem. I oddawać to w swoich pracach. To pozwoli wyróżnić naszą fotografię zachodu słońca od milionów zdjęć zachodów słońca zrobionych przez resztę świata. Pablo Picasso powiedział:

Są malarze, którzy zamieniają słońce w żółtą kropkę, ale są inni, którzy za pomocą swojej sztuki i inteligencji przekształcają żółtą kropkę w słońce. (za „The Zen of Creativity”; tłum. MK)

Tylko jak zrobić nie zdjęcie zachodzącego słońca, ale odczucia chwili, w której go zobaczyliśmy?

Read Full Post »

Na zakończenie „Decydującego momentu” Henri Cartier-Bresson, mówi, że ośmiela się definiować fotografię jedynie dla siebie, że oprócz tej, którą on praktykuje, istnieje wiele innych. Fotografię aranżowaną uważał jednak za manipulację rzeczywistości, a więc zjawisko, którego nie akceptował. Dyskusje dotyczące miejsca fotografii pomiędzy sztukami plastycznymi traktował jako akademickie. Pisał:

„Fotografia to natychmiastowa reakcja, malarstwo jest medytacją” (The Minds Eye’s, str. 45)

Czy dlatego pod koniec życia zarzucił fotografię na rzecz malarstwa? Powiedział kiedyś – wspomina o tym Susan Sontag – że fotografia stała się „zbyt szybka”. Wygląda przy tym, że to właśnie studia malarskie z młodości sprawiły, iż w taki, a nie inny sposób postrzegał świat. Zachwyca mnie malarskość jego najlepszych zdjęć. Kompozycja obrazu, która mogłaby powstać w umyśle malarza. Pamiętam jednak, że mimo „malarskiego” spojrzenia Cartier – Bresson był zdecydowanie przedstawicielem fotografii realistycznej, reportażowej – reagującej na świat zewnętrzny.

Moje podejście do fotografii jest inne. Jestem przekonana, że fotografia może nie tylko „chwytać chwile”, ale też przetwarzać rzeczywistość, a nawet tworzyć ją. Tworzyć obrazy będące wyrazem pewnych emocji – wynikiem „medytacji”. Fotografia jest malowaniem światłem, kolorem, nastrojem. A to, co maluję (fotografuję) pochodzi albo z rzeczywistości, choć często nie jest jej wierną kopią, albo z umysłu. Z tego, co przeczytałam, co mnie poruszyło, wywołało obrazy pod powiekami.

Oba rodzaje fotografii, dokumentalna i „artystyczna”, mają inne środki i cele, jednak trudno oceniać je w tych samych kategoriach i stawiać w jednym rzędzie. Oczywiście pewne kryteria, czy zasady tworzenia są wspólne dla obu rodzajów: kompozycja obrazu, znaczenie koloru, mocne punkty. Od fotografa zależy, z czego chce w danym momencie skorzystać, uznając, że wesprze i wzmocni to jego wizję. Powiem więcej, w fotografii będącej „medytacją” fotograf ma większy wybór środków. Może „zatrzymać” czas, budując kompozycję zdjęcia, lub przetworzyć je później tak, aby przekazywało zamierzony komunikat, emocje.

Jest jeszcze kwestia definicji. Fotografia „artystyczna”. Kiedy się zaczyna? Kiedy fotografia jest sztuką, jeżeli zdecydowana większość zdjęć zalewających świat taką sztuką nie jest? I czy kiedykolwiek nią jest?

 „Choć fotografia prowadzi do powstawania dzieł, które można nazwać dziełami sztuki – wymaga subiektywizmu, może kłamać, może dostarczać przyjemności estetycznej – nie jest nawet w pierwszym rzędzie formą sztuki. Podobnie jak język, jest środkiem, dzięki któremu (między innymi) można tworzyć dzieła sztuki. (…) Choć sama w sobie nie jest formą sztuki, ma szczególną właściwość zamiany wszystkich swoich tematów w dzieła sztuki.” (Susan Sontag, „O fotografii”)

Wciąż o tym myślę.

Read Full Post »

Cokolwiek robimy musimy być bardzo czujni i uważni. Naszą droga jest obserwowanie świata i naciskanie migawki. Kiedy już zrozumiemy, jaką drogę przebywa rzeczywistość by stać się zdjęciem – zrozumiemy fotografię. Jednak rodzaj fotografii, na który kładziemy nacisk nie może być zbyt idealistyczny.

Jeśli artysta stanie się zbyt idealistyczny popełni samobójstwo, ponieważ będzie istniała wielka przepaść pomiędzy jego ideałem a rzeczywistymi możliwościami. Shunryu Suzuki

Choć  nasza droga nie jest idealistyczna, w pewnym sensie powinniśmy być idealistami – powinniśmy być przynajmniej zainteresowani zrobieniem fotografii, która spełnia określone kryteria (np. dobry kadr, dobre oświetlenie). Właściwą praktyką jest powtarzanie tego wciąż i wciąż od nowa, dopóki nie zrozumiemy jak powstaje fotografia. Nie ma tu żadnej tajemnicy. Po prostu robimy zdjęcia.

Uwaga: Powyższy tekst jest parafrazą fragmentów książki: “Umysł Zen, umysł początkującego” Shunryu  Suzukiego i przeniesiem opisanych w niej zasad na grunt fotografii.

Read Full Post »

W umyśle początkującego jest wiele możliwości, w umyśle eksperta – parę. Shunryu Suzuki

Mówi się, że fotografia jest trudna, lecz powód tych trudności jest źle rozumiany. Nie jest przecież trudno nacisnąć spust migawki, czy skierować obiektyw w danym kierunku. Jest to trudne, ponieważ trudno jest utrzymać umysł i spojrzenie czystymi. A celem fotografa jest to, aby zawsze utrzymywać umysł początkującego. Przypuśćmy, że tylko jeden raz zrobimy zdjęcie pięknego wschodu słońca w górach. I to będzie bardzo dobre zdjęcie. Lecz co się stanie, jeżeli wykonamy kolejne zdjęcie, innego poranka? I jeszcze jedno? Setne? Z łatwością możemy utracić swoje pierwotne nastawienie, pierwotne spojrzenie, które ma tak wielkie znaczenie. Jeżeli umysł jest pusty, to jest na wszystko gotowy i otwarty.

W umyśle początkującego fotografa nie ma myśli „osiągnąłem coś”. Egocentryczne myśli ograniczają nas, nasze widzenie. Kiedy nie pragniemy osiągnąć sukcesu, wówczas jesteśmy początkujący i możemy się czegoś nauczyć.

Nie ma potrzeby głębokiego rozumienia fotografii. Nawet, jeżeli czytamy dużo literatury tematu, musimy czytać każde zdanie ze świeżym umysłem. Nie powinniśmy mówić: „wiem, czym jest fotografia”, lub „potrafię fotografować”.

Oto również prawdziwy sekret sztuki: być zawsze początkującym. Shunryu Suzuki

Uwaga: Powyższy tekst jest parafrazą fragmentów książki: “Umysł Zen, umysł początkującego” Shunryu  Suzukiego i przeniesiem opisanych w niej zasad na grunt fotografii.

Read Full Post »